Marzenie wielu Polaków o polskim samochodzie było żywe przez bardzo wiele lat. Maluchy, Duże Fiaty czy Polonezy, mimo, że od wielu lat nie są już produkowane, wciąż wywołują wręcz narodowy sentyment. Zwłaszcza, że związana z Czechami marka aut Skoda święci triumfy popularności. Kiedy zatem będziemy mieć znowu polskie auto?

Polskie auto elektryczne – ambitne plany

Nadzieje o powstaniu polskiej marki produkującej samochody zostały na nowo rozbudzone ambitnymi planami politycznymi o budowie pierwszego polskiego samochodu elektrycznego. Co więcej, do 2025 r. miało po polskich drogach jeździć nawet 1 milion aut elektrycznych. Początkowy entuzjazm szybko zaczął zderzać się z rzeczywistością – zarówno polskie społeczeństwo wciąż ostrożnie podchodzi do elektryfikacji aut, jak i samo przedsięwzięcie napotkało sporo trudności w realizacji. Jak już wiadomo – spełnienie planów nie będzie możliwe do 2025 r., ale prace nad polskim samochodem elektrycznym wciąż trwają.

Polski samochód elektryczny Izera

Już kilka lat temu światło dzienne ujrzały wstępne szkice, następnie wizualizacje, aż w końcu modele pierwszego polskiego auta elektrycznego, który ma być produkowany pod marką Izera. Nazwa ta nawiązuje do rzeki Izery, której z kolei określenie ma swoje początki w celtyckim słowie oznaczającym “szybki” oraz “silny”. Podmiotem odpowiedzialnym za budowę Izery miała być powołana w 2016 r. spółka ElectroMobility Poland (EMP) o początkowym kapitale 70 mln zł, której równymi udziałowcami zostały cztery największe państwowe koncerny energetyczne.

Trudności w rozwinięciu idei polskiego auta elektrycznego

Z biegiem lat projekt powstania polskiego “elektryka” stał się jednak zagrożony. Wpływ na to miały problemy spółki EMP, związane z zainteresowaniem, a także odpowiednim pozyskaniem inwestorów, na co niebagatelny wpływ miały m.in. globalne perturbacje związane z pandemią Covid-19. Pewne znaczenie ma również niska presja społeczna wywierana na władze spółki – mimo rosnącej w naszym kraju sprzedaży aut elektrycznych, Polacy wciąż wykazują stosunkowo niskie zainteresowanie takimi samochodami. Wpływ mają na to zarówno ceny, ale i słabe osiągi aut i mocno ograniczony dostęp do stacji ładujących. Jednak wskutek zachodzących zmian klimatycznych, samochody elektryczne to przyszłość, a także szansa dla Polski na technologiczny rozkwit.

Co z polskim samochodem elektrycznym?

W 2021 r. postanowiono, że spółka EMP zostanie dofinansowana przez Skarb Państwa kwotą 250 mln zł (wobec dotychczas zainwestowanych przez nią 56 mln zł). Tym samym Skarb Państwa wszedł do projektu budowy Izery na zasadzie pomostowej – obecnie jako główny udziałowiec, a po rozpoczęciu produkcji ma następować stopniowa prywatyzacja przedsiębiorstwa. Nowe środki mają zostać przeznaczone m.in. na:

  • podjęcie współpracy z dostawcą technologicznym;
  • kontynuowanie prac badawczych i inżynieryjnych;
  • wstępne prace związane z budową fabryki Izery w Jaworznie (miejsce ma symbolizować transformację energetyczną regionu śląskiego).

Kiedy możemy spodziewać się premiery?

Budowa fabryki może wg szacunków kosztować do 5 mld zł. Ma rozpocząć się jeszcze w 2021 r., a start produkcji polskiego auta elektrycznego ma nastąpić w 2024 r. Docelowo w fabryce ma być produkowanych 200 tys. aut rocznie, o różnym typie nadwozia. Wyzwanie, jakie stoi przed Skarbem Państwa i spółką EMB, to jednak nie tylko dotrzymanie tych terminów i liczb, ale również odpowiednie nadążanie za rozwojem technologicznym w branży. Planowane parametry Izery wyglądają imponująco, ale czy tak samo będzie za 3-4 lata? Czas pokaże.